Po co się komunikujemy?

Miałam ostatnio wątpliwą przyjemność włączyć telewizor i obejrzeć jeden z programów publicystycznych. Gadające głowy, każda wiedząca lepiej jak ulepszyć nasz piękny kraj, a może i świat generalnie. Nie obrażając nikogo i szanując poglądy ludzi, zaświtała mi w głowie taka myśl: „Po co oni w ogóle otwierają usta, jeśli nie mają nic konkretnego do powiedzenia?…”

Zatem po co się komunikujemy zarówno werbalnie jak i niewerbalnie? Jaki jest nasz cel?
Pewnie jeśli zapytać 100 osób po co się komunikują z innymi, to podadzą oni 100 różnych powodów. Najczęstsze będą:

„aby przekazać swój punkt widzenia”,

„aby podzielić się swoimi troskami”,

„aby pochwalić się swoimi sukcesami”,

„aby rozwiązać problemy”,

„aby przekazać wiedzę”,

„po prostu lubię to!”,

„sprawia mi to przyjemność”

„tego wymaga mój zawód”.

Ale czy naprawdę tak jest? Czy to są naprawdę główne powody, dla których używamy naszych zmysłów, aby przekazać jakiś komunikat drugiej osobie?

 

INNY WYMIAR KOMUNIKACJI

Chcę Cie zaprosić do krótkiego eksperymentu. Wyobraź sobie, że w wyniku jakiegoś wypadku (czego oczywiście nikomu nie życzę!), Twój mózg uznał, że to Ty jesteś najważniejszy i wszelkie działania Twoje oraz innych ludzi mają tylko i wyłącznie na celu poprawienie jakości Twojego życia. Jak działasz, a co ważniejsze jak i co komunikujesz innym? Czy przekazujesz swój punkt widzenia, bo chcesz aby inny myśleli w podobny do Ciebie sposób? Co da Ci poczucie zrozumienia i komfortu?

Czy będziesz dzielił/a się swoimi troskami w nadziei, że ktoś pomoże Ci je rozwiązać, albo przynajmniej wyrazi swoje współczucie i dzięki temu poczujesz się lepiej?

Czy będziesz chwalił/a się swoimi sukcesami, żeby poczuć się docenionym?

A może będziesz przegadywać swoje problemy szukając ich rozwiązania?

Będziesz przekazywać swoją wiedzę aby z jednej strony zyskać autorytet, a z drugiej sprawiać, że świat stanie się miejscem łatwiejszym do życia (przynajmniej według Twoich standardów)? Widzisz dokąd zmierzam?

Jeśli zastanowisz się nad tym głębiej, to jedynym powodem, dla którego wszyscy się komunikujemy jest chęć poprawienia standardu swojego życia. I to jest niestety jedyny powód. Gdyby nastały czasy, gdzie każdy potrafiłby empatycznie czytać w myślach drugiego człowieka i robić samoistnie to, co dla tej drugiej osoby jest najważniejsze, wszelka komunikacja w świecie ludzi zniknęłaby. Przynajmniej na poziomie nam znanym.

Rodzi się zatem pytanie: Jak wykorzystać to, że wspólnym mianownikiem wszelkiej komunikacji jest chęć podniesienia standardu życia?

Odpowiedź jest prosta. Jeśli wszyscy robimy to w tym samym celu, to po co reagować emocjonalnie na komunikację innych ludzi? Po co denerwować się co dana osoba powiedziała? Po co domyślać się jakie było drugie dno jej wypowiedzi? Po co zastanawiać się „co artysta miał na myśli”? 😉

Gdy następnym razem usłyszysz coś, co przyjaciel, koleżanka, mąż, żona, dziecko, szef czy współpracownik powie, a co w innych okolicznościach doprowadziłoby Cię do wściekłości, pomyśl sobie: Hej, ta osoba tak samo jak ja chce tylko zapewnić sobie jak najwyższy poziom życia. Może nie robi tego w sposób jasny. Może forma jest słaba, może nie jest to najlepsze podejście, ale przecież jej/jemu chodzi o to samo. Jak zatem mogę spełnić jego/jej oczekiwania, dzięki czemu moje życie stanie się odrobinę lepsze?…

Pomyśl o tym 😉

Owocnego komunikowania się! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*