Konflikt. Gnom, który mieszka w Tobie

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyli ludzie, którzy nie znali konfliktów. W ich szczęśliwym państwie władze wybierane były jednomyślnie. Nieznane były międzyludzkie spory. Choć istniały różnice wieku, ras, religii, poglądów, każdy traktował drugiego z szacunkiem. 

Ludzie zgadzali się ze sobą. Jeśli powstawał problem, natychmiast tworzono rozwiązanie. Wszyscy odnosili się do siebie uprzejmie i przyjaźnie. Szanowali swoje potrzeby i odmienność poglądów. Przyjaźnie były odwzajemnione i ludzie mogli cieszyć się sobą. Radości nigdy nie zakłócała niezgoda. Każdy był zakochany i szczęśliwy w miłości. Partnerzy lubili w sobie wszystko i całkowicie zaspokajali swoje potrzeby. Dzieci zgadzały się z rodzicami. Nie istniały międzypokoleniowe kłótnie. Nie znano wrogości, krytycyzmu, przemocy. Kolejny dzień zawsze przynosił coś dobrego.

Żyło się tam długo i szczęśliwie…

Taka kraina znana jest nam tylko z bajek. Świat bez konfliktów nie istnieje. Bez względu na to, czym kusi nas serce i co podpowiadają marzenia. Nawet Ci, którzy są mistrzami w porozumiewaniu się, często wikłają się w sytuacje, w których ich potrzeby nie zgadzają się z potrzebami innych. Władza, pieniądze, seks, siła, humor, gust i wiele innych spraw nie pozwalają nam żyć w nienaruszonej i trwałej zgodzie.

Wszystkie konflikty można scharakteryzować w ten sam sposób. U podstaw zawsze leży wypowiedziana walka, czyli obopólna świadomość istniejącej niezgody. Nie musi być ona przedstawiona słownie. Często wystarczy jedynie pogardliwe spojrzenie, gest, uporczywe milczenie. Ile razy coś Cię bardzo irytowało, ale nie potrafiłeś (może nie chciałeś) tego wypowiadać, a potem wystarczył tylko jeden przypadkowy ruch, gest. Straciłeś kontrolę i spór gotowy. W kłótni zawsze dążymy do podkreślenia poniesionej własnej straty i zysku drugiej osoby. Sąsiad, który zakłóca Ci sen, słuchając głośno muzyki wtedy, kiedy Ty chcesz spać. Na tym polega zauważona niezgodność celów. Doświadczasz czegoś, czego nie chcesz. Spostrzeżony brak korzyści prowadzi Cię do stwierdzenia, że nie masz dość tego, czego Ci potrzeba. Prosisz o podwyżkę, a Twój szef przeznacza ją dla kogo innego. Idziesz na egzamin i brakuje Ci jednej setnej punktu do zaliczenia. Ostatnim krokiem do eskalacji konfliktu jest wzajemna zależność. Bez względu na to, jaką wrogość czują do siebie ludzie będący w konflikcie, to są od siebie uzależnieni, „tkwią  w tym razem”.

argument-238529_640

Dla wielu osób nieuchronność konfliktów jest niezwykle zniechęcająca. Uważają, że niszczą one możliwość istnienia szczęśliwych relacji z innymi. To nieprawda. Na pewno nie można uciec przed konfliktami, ale można nauczyć się je skutecznie rozwiązywać.

Może nie jestem specjalistką od związków ani psychologiem, ale z pewnością mogę nazwać się osobą, którą interesują stosunki międzyludzkie, a książki dotyczące tego tematu wciągam w kilka godzin. W kłótniach również mam doświadczenie – jak każdy – ale przecież trzeba je zdobywać, aby wyciągać wnioski na przyszłość. Co z nich wynika?

Mów za siebie
Gdy emocje buzują, masz ochotę wykrzyczeć partnerowi, jaki jest nieodpowiedzialny, trudny i w ogóle beznadziejny. To jednak niczego nie rozwiąże, a tylko go zrani i obrazi. Dlatego nie oceniaj postępowania partnera, ale mów o swoich uczuciach. I tak zamiast: „Olewasz mnie. Nie traktujesz poważnie. Twoje postępowanie jest karygodne”, lepiej powiedz: „Czuję się wtedy trochę zapomniana. Jakbym była dla ciebie kimś drugoplanowym, a nie osobą, na której naprawdę ci zależy”. Albo zamiast: „Zawsze się czepiasz, gdy wracam później”, powiedz: „Potrzebuję trochę wolnego czasu, przykro mi, że tego nie rozumiesz”. Ocenianie drugiej osoby sprawia często, że czuje się ona atakowana. Wtedy najczęściej chce się bronić. I kłótnia gotowa. Tymczasem mówienie o własnych uczuciach pozwoli uwolnić się od gniewu, nie raniąc przy tym ukochanej osoby. Skłania raczej do rozmowy i wyjaśnienia sobie swoich reakcji. Zastosuj przy tym bardzo prosta technikę: zamień „Ty” na „Ja”. Wcześniej zastanów się głęboko, jakie uczucia wywołuje w Tobie zachowanie partnera, i po prostu mu o tym (spokojnie!) powiedz.

Nie używaj wielkich słów
Podczas kłótni często podkreślamy własną niedolę i wyolbrzymiamy winę drugiej strony. Nagle z Twoich ust wyfruwają takie zdania, jak: „Zawsze robię wszystko za Ciebie”, „Nigdy nie mogę na Ciebie liczyć”. A przecież nie są prawdziwe. Dlatego w czasie sprzeczek unikaj uogólnień („Wszyscy faceci są tacy sami”) i słów „nigdy”, „zawsze”, „nikt”, „każdy”, „wszystko”, „nic”. Rozpalają tylko gniew i powiększają zamęt. A Ty chcesz się pogodzić, prawda?

Bez ciosów poniżej pasa
Gdy jesteś wściekły, chcesz się zemścić za swoje krzywdy i wtedy celujesz prosto w czuły punkt partnera: „Gdybyś był prawdziwym facetem, zrobiłbyś to”, „Jesteś tak samo zaborcza jak twoja matka”, „Ty masz niskie poczucie własnej wartości!”. Zwykle żałujesz tych słów, ale jest już za późno. I nawet jeśli się pogodzisz, w partnerze na długo zostanie bolesna zadra. Dlatego staraj się nie uderzać w jego słabe punkty, nie wyśmiewaj kompleksów, relacji rodzinnych, niepowodzeń. Takie zagrania są nieeleganckie, ale przede wszystkim bardzo bolą.

Ważne jest tylko TU I TERAZ
Kiedy awantura już się zaczyna, najczęściej masz ochotę od razu wylać wszystkie zaległe żale do partnera. „Zapomniałeś o naszej rocznicy”, „Znowu tego nie zrobiłeś”, „Prosiłem Cię tyle razy, a Ty nic”. Taka wyliczanka sprawi, że pogubisz się we wzajemnych pretensjach, zapominając, o co się kłócisz. Zamiast wyliczać dawne urazy, przypomnij sobie, co konkretnie Cię zdenerwowało. Czy były to niepozmywane naczynia? A może niezapłacony rachunek? Rozmawiaj tylko o tym. I tak nie ma szans, by w czasie kilku minut kłótni wyjaśnić całą przeszłość. Skup się na faktach z dzisiejszego dnia. I kropka. Poza tym uwalniaj się od gniewu na bieżąco. Taka reakcja jest bardziej zrozumiała i trudno wtedy rozminąć się co do faktów. Nie pozwól by złość się nagromadziła. Wyrzucanie negatywnych emocji od razu gwarantuje, że będziesz mówić tylko o konkretnej sytuacji.

Powiedz: „STOP”, gdy robi się gorąco
Prawda jest taka: osoba, która jest Tobie bliska, jak nikt inny potrafi błyskawicznie wyprowadzić z równowagi. Wystarczy kilka przykrych słów, a zaczynasz zachowywać się  kompletnie niepoczytalnie – krzyczysz, płaczesz, rzucasz o podłogę talerzami, książkami. Żeby takie wybuchy wściekłości nie zrujnowały Twojej relacji, powinieneś nauczyć się powstrzymywać rozpędzającą się lawinę złości i gniewu – zanim powiesz kilka słów za dużo, zranisz najbliższą osobę i wytłuczesz cały serwis 😉 Jeśli wiec czujesz, że temperatura sprzeczki niepokojąco rośnie, przystopuj! Powiedz np.: „Teraz jestem zbyt wściekła, by o tym mówić. Zróbmy sobie godzinę przerwy i wróćmy do tematu” lub „Nie chce powiedzieć czegoś, czego będę żałować. Pójdę się przejść. Jak ochłonę, porozmawiamy, OK?”. Idealnie byłoby, gdybyście mogli wtedy rozdzielić się na jakiś czas; jedno może wyjść na spacer lub zaszyć się w drugim pokoju. Chwila w samotności pozwoli uspokoić emocje i przemyśleć całą sytuację. Weź kilka głębokich oddechów, zrób sobie herbatę i zastanów się, co tak naprawdę chcesz powiedzieć partnerowi, o co Ci chodzi, co chcesz osiągnąć. Zwykle taka przerwa w ciszy rozjaśnia umysł i koi nerwy. Uspokojony wróć do rozmowy i postaraj się dojść do porozumienia.

Powodzenia 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*