Choć przez chwilę DZIECKIEM być…

1 września…, dla jednych dzień upragniony i wyczekiwany, dla innych konieczność, która niechybnie oznacza koniec wakacyjnego luzu. Dla wszystkich, dzieci i dorosłych kojarzy się przede wszystkim z jednym… POCZĄTKIEM ROKU SZKOLNEGO. Ja tego dnia myślę o tych rzeszach małych istot, które niczego nieświadome rozpoczynają żmudną pracę nad sobą. Często tracąc to, co w nich najcenniejsze… beztroskę. 

Dzieci i ryby głosu nie mają” – mówi przysłowie, które jednoznacznie sugeruje, że dorośli wiedzą wszystko najlepiej, a dzieci mają tylko potulnie słuchać. Tymczasem to właśnie od dzieci możemy się bardzo dużo nauczyć. Powinniśmy tylko tego chcieć! 

Dzieci są wspaniałymi obserwatorami świata, dostrzegają rzeczy, które my w codziennym zabieganiu po prostu pomijamy. Trudno uwierzyć, jaką frajdę może sprawić turlanie się z górki, łapanie baniek mydlanych, budowanie zamków z piasku czy dmuchanie przez słomkę zanurzoną w szklance z sokiem. Młodzi to mistrzowie prostoty. W przeciwieństwie do dorosłych nie doszukują się ukrytych znaczeń tam, gdzie ich nie ma. Jeśli nie lubią kolegi w przedszkolu, to nie mówią, że jest on fajny tylko dlatego, bo tak wypada. Z cechą tą wiąże się inna: umiejętność wybaczania. W tej dziedzinie dzieci zdecydowanie nas dystansują. Jeśli na drugi dzień kolega będzie „okej”, wtedy dzieci bez problemu znów dają sobie czyste konto. Nie wracają do tego, co było miesiąc czy rok temu.  Kiedy rodzic źle zachowa się w stosunku do dziecka i przeprosi, dziecko nie szuka wymówek, tylko przyjmuje przeprosiny. Dzieci nieustannie dają dorosłym nową szansę i nie chodzi tu o to, że tylko tak mówią. One naprawdę wybaczają, co nam nie zdarza się niestety zbyt często.

Dzieci mogą również nas nauczyć, iż życie to nie tylko praca, ale też zabawa i przyjemności. Zazwyczaj to właśnie młodzi ludzie sprawiają, że dorośli otwierają się na nowe style czy odmienności kulturowe. Rodzice zaczynają lepiej rozumieć zmieniający się świat. Niektórzy pod wpływem dzieci stają się bardziej asertywni.

Niestety często zdarza się tak, że jak już wylądowaliśmy w świecie ludzi dorosłych, to robimy wszystko, żeby przypadkiem nie być posądzonym, że zostało w nas coś z dziecka.

Kiedy byłam dzieckiem czasami z koleżankami i kolegami z podwórka zastanawialiśmy się, jak to jest być dorosłym. Wszystkie dzieciaki zgodnie twierdziły, że chciałyby już być duże. Wszystkie oprócz mnie. Już wtedy gdzieś z tyłu głowy siedziało mi, że bycie pełnoletnim to nie tylko przyjemności, ale również obowiązki. Owszem, będąc dziećmi też mieliśmy swoje zmartwienia. Jakimś cudem jednak przeczuwałam, że zrobienie kilku działań i napisanie kilku linijek tekstu może być o wiele łatwiejsze niż podejmowanie decyzji o podjęciu studiów, pracy, czy zawarciu małżeństwa.

Dzieci przez większość czasu robią to, na co mają ochotę. Oczywiście, w granicach możliwości i cierpliwości rodziców. Ale umówmy się: jeśli mają ochotę pobiegać, biegają, jeśli chcą pobawić się w chowanego, robią to. I, mimo, że czasami są wścibskie i denerwujące, to jednak ich dorastające umysły nie są skażone tym, co zawiera umysł dorosłego. Dzieciaki nie mają problemu z przekształceniem codzienności w fantastyczność. Natomiast w dorosłym świecie ludziom często brakuje tej odwagi, wyobraźni i kreatywności. Nasze mózgi osadzone są w ramach, z których ciężko się wyplątać. Umysł malucha nie jest skrępowany tymi ramami. Ilekroć mam kontakt z maluchami, jestem „zmuszana” do odgrywania jakiejś roli, ale nie przeszkadza mi to. Zabawa to świetny trening kreatywności. Bo jak tutaj bez niej sprostać zadaniu: Będziesz wielką, różową (?!) niedźwiedzicą z łatami, która chce zjeść moje zabawki”?

Cudowną cechą jest to, że  dziecko obserwuje i komentuje. Dorośli kluczą, mają problem z wyrażeniem swoich myśli, bo kogoś obrażą. Dzieci nie mają z tym problemu. Jeśli coś im się nie podoba, po prostu o tym mówią. Lubię tę bezpośredniość u dzieci. Może takie zachowanie nie powinno być naszym pierwszym wyborem, gdy chcemy kogoś przekonać do zmiany nawyków, ale jeśli 2-3 próby nawiązania kontaktu nie skutkują, to bezpośrednie, opatrzone odpowiednim komentarzem, zajęcie stanowiska w jakiejś sprawie, znacznie ułatwiłoby życie wielu ludzi.

A dlaczego? A po co? A gdzie? A kiedy? Nie jeden raz dostałam serię pytań, która wzbudzała we mnie coraz większą irytację. Wiadome jednak, że trzeba uzbroić się w cierpliwość. Więc z zaciśniętymi zębami tłumaczę po raz kolejny nurtujące malucha zagadnienie. Gdy dziecko czegoś nie wie, zapyta. Gdy dorosły czegoś nie wie, milczy. Nie wiem, kto wdrukowuje w nas schemat, że powinniśmy wiedzieć wszystko. Jeśli nie wiemy, to znaczy, że jesteśmy niedouczeni, gorsi od pozostałych. W trakcie edukacji wyrabiamy w sobie nawyk niepytania. Wolimy przemilczeć, udawać, że wszystko jest w porządku. Dziecko nie analizuje tego w ten sposób. Nie wie, więc pyta. Ty też pytaj!!! Lepiej zadać pytanie i zrobić coś dobrze w przeciągu kilku minut, niż nie zapytać i męczyć się nad zadaniem pół godziny lub w ogóle nie wykonać go poprawnie. Bardzo cenię osoby, które zadają pytania Dlaczego? Bo zadawanie pytań to przede wszystkim oznaka zainteresowania.

Pamiętasz naukę jazdy na rowerze? Ja swoją pamiętam! Wywróciłam się wiele razy. Ale za każdym razem podnosiłam rowerek, wsiadałam na niego po raz kolejny i próbowałam swoich sił. I tak do skutku. Dzieciaki nie zwracają uwagi na upadki, nie analizują ich w taki sposób, jak robią to dorośli. NIE PODDAJĄ SIĘ! Trwają w swoich postanowieniach aż do momentu, w którym im się uda. Dodatkowo chłoną wiedzę i próbują nowości. Czego nie można powiedzieć o ogromnej grupie dorosłych.

Fajnie jest czasami poczuć się dzieckiem. Być może do dzisiaj idąc chodnikiem starasz się od czasu do czasu omijać linie, wdrapujesz się na krawężnik i próbujesz zachować równowagę. Mnie to się zdarza dość często 🙂 Podobnie jak podkradanie łakoci z maminej kuchni 😛 To są nawyki, które zostały mi z dzieciństwa. Nie wstydzę się ich! Powiem więcej – będę je w sobie pielęgnować. Jeśli Ty również masz na to ochotę, nie zwlekaj! Zacznij choćby dziś i znajdź w sobie dziecko 🙂

Powodzenia!

2 thoughts on “Choć przez chwilę DZIECKIEM być…

  1. Cóż za wspaniały zbieg okoliczności!!! 🙂 Dziś grałam w klasy z moją 4-letnią siostrzenicą. Wspaniale było znów skakać na jednej nodze!!! 😉 Dziękuję Autorce za ten tekst!!! To prawda, nie wolno niszczyć nam w sobie dziecka. Ono musi w trwać!!! Jest źródłem optymizmu, wolności. To dzięki Niemu jesteśmy czasem szaleni. Pielęgnować w sobie dziecko, to pielęgnować w sobie DOBRO!!! I tego się trzymajmy 🙂
    Mój nowy nawyk… lektura Waszych ciekawych tekstów! 😉
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*