CZAS DZIELONY NA PÓŁ, CZYLI… PO CO SĄ WAKACJE? ;-)

Po co są wakacje? To czas kiedy możesz w końcu wyjechać, podnieść głowę znad komputera, biurka. Odciąć się od pędzącej codzienności, na rzecz powolnych chwil odpoczynku. Jest to idealny moment, aby się zatrzymać. Odetchnąć. Zmienić coś w sobie. Spojrzeć na oddalony horyzont i w oczy bliskich.

Tak właśnie wakacje postrzegała Maja. Co roku wyjeżdżała na urlop. Co roku w inne, atrakcyjne miejsce. Była singielką. Całe planowanie, wybór miejsca i wszystkie atrakcje związane z pobytem opracowywała dla siebie. Lubiła to. Znała swoje upodobania, dlatego każdy wyjazd był bardzo udany. Nie przeszkadzało jej, że jest sama. Każdy człowiek czasem czuje się samotny. „Samotność to stan umysłu”- mówiła. Czujesz się samotny, gdy sobie na to pozwolisz. Dlatego Maja programowała swoje szczęście. Będąc na urlopie szukała tych momentów, w których czuła, że jej serce przepełnia się radością. Kiedy po całym ciele przechodzi ciepły prąd. Czuła się wtedy bezpiecznie, błogo. W ten sposób ładowała akumulatory na kolejny rok wytężonej pracy. Lubiła chodzić boso po plaży i wystawiać twarz do słońca. Lubiła włóczyć się po krętych uliczkach wakacyjnych kurortów. Brała ze sobą aparat i czujnie wyszukiwała miejsc i chwil, które uwieczniała na licznych fotografiach. Spacerowała między ludźmi, ciesząc się ich obecnością. To jej wystarczało. Te chwile na zimną lemoniadę wypitą na plaży pod parasolem, zakupy wakacyjnych pamiątek dla bliskich. Ten powolny czas, w którym pozwalała sobie na „odklejenie od rzeczywistości”… Tak było przez wiele lat.

W tym roku Maja również opracowała plan. Była bardzo podekscytowana. To był naprawdę zasłużony i wyczekiwany urlop. Tym razem wybrała polskie morze. Na przekór prognozom pogody, podszeptom znajomych, którzy z ironią w głosie komentowali, że na pewno tam zmarznie. Ona jednak była spokojna. Kiedy nadszedł ten upragniony dzień, plaża przywitała ją ciepłym piaskiem, a Bałtyk delikatną bryzą. Niebo było bezchmurne. Taka pogoda utrzymywała się przez cały urlop. Codziennie słońce, błękitne niebo, ciepły piasek. Znów mogła utrwalać swoje szczęście. To, co chciała, miała właśnie teraz. Długie spacery po plaży, kawa z mlekiem wypita bez pośpiechu w przytulnym bistro, czytanie książek na leżaku, odwiedzanie znanych zakamarków, które bardzo lubiła. Do czasu. W połowie urlopu wszystko się zmieniło. Nie popsuło. Wręcz odwrotnie, stało się jeszcze bardziej intensywne, barwne, radosne. Ktoś ją odwiedził. Pojawił się na kilka dni i przyniósł ze sobą długie rozmowy o niczym, wspólne sączenie lemoniady, wspólne podpatrywanie ludzi. Radość budowania zamku z piasku, spacery, kino pod chmurką. Wszystko niby bardzo zwyczajne, dla Mai tak bardzo zapomniane. Cieszyła się tymi chwilami jak dziecko. WSPÓLNY CZAS. CZAS DZIELONY Z KIMŚ. O tym zapomniała. Choć bardzo tego pragnęła. Nie była typem samotnika. To, że była sama, nie oznaczało, że była samotna. Jednak te kilka dni spędzone razem, pokazały jej, jak wiele mogła jeszcze sobie dać. I myśl o tym wzruszyła ją. Od dawna nie czuła się tak dobrze. Tak, umiejętność bycia z drugim człowiekiem chroni przed samotnością. I choć wcześniej zdawało się jej w to wątpić, to teraz zaczęła myśleć, czego chce od siebie. Jak może sobie pomóc?… Postanowiła SZCZĘŚCIE UCZYNIĆ SWOIM POROGRAMEM NA ŻYCIE. Czerpać radość z chwil, które planowała, ale również z tych, które były przypadkowe, nieoczekiwane. Te smakowały o wiele lepiej. I to ją ucieszyło. Przecież NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO BY SPRÓBOWAĆ PODZIELIĆ SZCZĘŚCIE NA PÓŁ… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*